poniedziałek, 23 grudnia 2013

† Prolog

"Drodzy pasażerowie, proszę się przygotować, za chwilę startujemy" - rozległ się głos stewardessy. Wyjrzałam przez okno i momentalnie moje oczy zapełniły się łzami. Mimo to chciałam ostatni raz spojrzeć na Warszawskie lotnisko. Po moim policzku spłynęła jedna, malutka, samotna łza. Tak bardzo będę tęsknić, za Polską, za Warszawą, za tatą. Trudno. Podjęłam decyzję. Rozpoczynam nowy rozdział w moim życiu. Lecę do Los Angeles. "Miasto aniołów" tak o nim mówią. Czy faktycznie tak jest? Zobaczę za parę godzin. Na samą myśl o tym miejscu uśmiechnęłam się. Zawsze chciałam tam polecieć, a teraz nadarzyła się okazja. Z drugiej strony jednak nie chciałam zostawiać tego wszystkiego co miałam tu w Polsce. Ale tak to już w życiu bywa, że czasami trzeba coś poświęcić i nie można mieć wszystkiego. Zawsze jeśli tam nie wyjdzie mogę wrócić. Gorzej z moją młodszą siostrzyczką. A skoro już o niej mowa, zaraz zmiażdży mi rękę. Takie małe a tyle siły ma. Stresuje się tym lotem jeszcze bardziej niż ja. Nigdy tak daleko nie latałam. Wróć. Nigdy nigdzie nie leciałam samolotem. Gdy nareszcie samolot wzniósł się na odpowiednią wysokość, mała wypuściła moją rękę ze śmiertelnego uścisku i mogłam nareszcie nałożyć słuchawki. Włączyłam "Don't go" Bring Me The Horizon. Uważnie wschłuchując się w każdy dźwięk, odganiałam od siebie złe myśli uparcie powtarzając "będzie dobrze". Moje powieki stały się ciężki i przymknęłam je lekko. Już po chwili odpłynęłam.

- Chloe. Wstawaj. - ktoś do mnie mówił i lekko szturchał w ramię. Gdy jestem zaspana, w ogóle nie kontaktuje.
Lekko otworzyłam oczy i ujrzałam nie kogo innego jak moją mamę. Byliśmy już widocznie na miejscu. Wstałam z fotela i zebrałam swoje rzeczy. Tutejsze lotnisko praktycznie niczym nie różniło się od tego w Warszawie. 
Razem z mamą i siostrą odnalazłyśmy nasze bagaże i mojego pieska. Steve przyjechał po nas na lotnisko. Wspominałam już, że Steven jest nowym chłopakiem mojej mamy? Moi rodzice się rozwiedli z pół roku temu, wtedy mama poznała Steva. Tak jak ona jest Amerykaninem. Mama poznała go na jednym z wyjazdów służbowych jeszcze gdy była z moim tatą. Teraz gdy już się rozwiedli, mama i Steve postanowili zamieszkać razem. Ja mogłam sobie wybrać z kim będę mieszkać. Moja siostra nie miała takiego wyboru. Postanowiłam zamieszkać z nimi, żeby miała jakieś oparcie. Mama praktycznie nigdy się nami nie interesowała. Mała zostałaby tam całkiem sama. Nie, na to nie pozwolę. To również jest jeden z wielu powodów, dla których tu jestem.
Nasz nowy dom znajdował się jakieś 20 minut drogi z lotniska. Nie był jakoś szczególnie bardzo duży. Z zewnątrz pomalowany na jasny pomarańcz. W środku 3 pokoje, 2 łazienki, salon połączony z kuchnią i garaż.
Pierwsze co zobaczyłam po wejściu do środka, to kuchnio-salon pomalowany na beżowo z białymi zdobieniami. Razem z młodą zaraz pobiegłyśmy na górę obczaić pokoje. Były już umeblowane. Pokój Michelle, bo tak ma na imię moja siostrzyczka. Mama upierała się, żeby nie nazywać nas Polskimi imionami, a ponieważ tata był uległy i kochał mamę nad życie, bez niczego się zgodził. Ale wracając do pokoju Michelle, był jasno zielony z brązowymi meblami, a mój ciemno fioletowy z białymi meblami, które świetnie kontrastowały z całością. Sypialnia mamy i Steva była niebiesko-szara z brązowymi meblami.
Zeszłam na dół po swoje bagaże i zaniosłam je do mojego nowego pokoju. Pomogłam też Michelle przenieść i rozpakować jej rzeczy.
W tym całym bałaganie po przeprowadzce odnalazłam smycz i zabrałam mojego pieska na spacerek. Szłam.. Gdzieś. Szukałam jakiegoś parku, ale nie znam tu okolicy. Ciekawe jak ja teraz wrócę z powrotem? Ale tym się będziemy martwić później. Po dość długich poszukiwaniach znalazłam wreszcie upragniony park. Spuściłam pieska ze smyczy i usiadłam na ławce. Rozejrzałam się dookoła i to co zobaczyłam mnie zamurowało. Nie wiedziałam co mam zrobić. Zawsze chciałam kochaś takiego spotkać, ale teraz totalnie nie mogłam się ruszyć. Po kilku minutach gapienia się w bezruchu zdobyłam się na troszeczkę odwagi i zrobiłam kilka kroków w tamtą stronę.


No to jest prolog. Troszkę później niż obiecywałam, ale ważne, że się pojawił. :)
Mam nadzieję, że wam się spodoba i będziecie tu zaglądać częściej. :>
Za wszystkie błędy przepraszam, ale nie chce mi się już sprawdzać..

6 komentarzy:

  1. No nie mogłaś napisać kogo zobaczyła?:/ Super,superrrr! Daj szybko następnego <3<3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja taka zła i nie napisałam. xd
      Mogę zdradzić, że już na początku Rozdziału 1 poznasz tożsamość tajemniczej osoby :)

      Usuń
  2. Mam dwa typy na tego tajemniczego kogoś. I jestem prawie pewna, że to będzie któryś z nich :>
    No nicz, czekam na pierwszy rozdział. Życzę weny i Wesołych Świąt! ;d

    OdpowiedzUsuń
  3. NO NIE NO. :C Nowe opowiadanie a już się wykazałaś tą władczą wredotą. :P Jak można zakończyć w takim momencie?! No jak ?! Nie masz dla mnie litości. Ale ja też czasami lubię być taka zła. XD Ciekawa jestem jaki ci się pomysł narodził. :) Weź dodaj szybciutko kolejny. ^^ WESOŁYCH ŚWIĄT - musi być. :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Zostałaś nominowana do Liebster Award. Więcej szczegółów na moim blogu http://pozwol-byc-wolnym.blogspot.com/
    Jeśli nie bawisz się w takie rzeczy po prostu zignoruj ten komentarz.

    OdpowiedzUsuń