czwartek, 20 lutego 2014

† Rozdział 2

Obudziłam się i spojrzałam na ekran mojego telefonu, który pokazywał 10:42. Przydałoby się wstać. Ech.. Zwlekłam się z łóżka i poczłapałam do łazienki. Ogarnęłam się i zeszłam na dół. Przygotowałam jakąś małą kanapkę i usiadłam przy stole. Już po chwili kanapka zniknęła z talerza. Włożyłam brudne naczynia do zmywarki. Ubrałam kurtkę i zabrałam mojego pieska na poranny spacerek. Tym razem, nie miałam większych kłopotów z dostaniem się do parku. Usiadłam na jakiejś wolnej ławce. Obserwowałam jak ludzie szybko idą z jednej strony i z drugiej. Zadrżałam pod wpływem zimna. Zawołałam pieska i ruszyłam w stronę domu. Po jakiś 15 minutach znalazłam się w ciepłym przedpokoju. Zrobiłam sobie gorące kakałko i poszłam do pokoju. Ułożyłam się wygodnie na łóżku z laptopem na kolanach i przykryłam kocykiem. Włączyłam jakiś film. Wzięłam pierwszy łyk gorącego napoju, potem następny i kolejny, aż w końcu naczynie zostało puste. Po obejrzeniu filmu, zebrałam się i ponownie wyszłam na dwór z moim psem. Po pół godzinie wróciłam do domu i poszłam do pokoju. Położyłam się na łóżku. Przykryłam kocykiem i przymknęłam oczy. Zasnęłam.

Obudził mnie cichutki płacz. Otworzyłam oczy i zobaczyłam moją siostrę klęczącą obok mojego łózka.
- Hey, malutka co się stało? - zapytałam i odgarnęłam włosy z jej małej twarzyczki.
- No bo.. mi się śniło.. - wychlipała.
- Już, już. - powiedziałam, przytuliłam ją i lekko pokołysałam. Dobre pół godziny próbowałam ją uspokoić, aż w końcu zasnęła. Przykryłam ją kocem, a sama położyłam się obok. Zamknęłam oczy i odpłynęłam.

Ciepłe promienie słońca okrywały moją twarz. Otworzyłam oczy i uniosłam rękę, żeby odizolować się od drażniącego światła. Michelle wciąż spała. Starałam się podnieść najdelikatniej i najciszej jak potrafię. Co mi się udało. Już po chwili stałam koło łóżka a ona nawet nie drgnęła. Wyjęłam z szafy czarną koronkową bluzkę na ramiączkach i łososiową bokserkę. Do tego wygrzebałam moje ulubione czarne dżinsy. Zabrałam ubrania i zniknęłam z nimi za drzwiami łazienki. Ubrałam się i załatwiłam "łazienkowe sprawy", po czym zeszłam na dół. Poszłam do kuchni. Wyjęłam z lodówki jogurt i poszłam do salonu. Na kanapie siedział Stev z piwem w ręce. Przysiadłam się do niego. Oglądał hokej. Mecz USA - Rosja. Nie za bardzo znam się na sporcie, ale lubię sobie czasami popatrzeć. A po za tym i tak nie mam ciekawszych rzeczy do roboty. Przed końcem sportowego widowiska zdążyłam zamienić kilka słów ze Stevem. Oboje nie jesteśmy zbyt rozmowni, a mimo to się udało. Stev zaczął szukać czegoś w telewizji, a ja poszłam na górę. Weszłam do pokoju i wzięłam jakąś książkę. Usiadłam sobie po turecku pod ścianą i zaczęłam czytać. Przeczytałam ledwie ponad sto stron i obudziła się Michelle. Malutka przeciągnęła się i usiadła na łóżku.

- Jak się spało królewno? - zapytałam odłożywszy książkę.
- Dobrze. - odpowiedziała mi krótko.
- Jeśli się szybko ubierzesz i zjesz śniadanie możemy wziąć Tequilę i iść do parku. Chcesz? - zaproponowałam, a ona pokiwała główką na "tak". - No to leć się ubierać, a ja pójdę ci przygotować śniadanie.
Zrobiła jak kazałam. Pobiegła do pokoju. a ja zeszłam ponownie na dół. Przygotowałam kanapkę z dżemem i kakao. Długo nie musiałam czekać na Michelle. Zaraz usiadła i zaczęła konsumpcję posiłku. Już po kilku chwilach posiłek zniknął.
- No to co? Zbieramy się do tego parku? - zapytałam wstając z krzesła. Mała przytaknęła i zrobiła to samo. Wyszłyśmy do przedpokoju gdzie ubrałyśmy buty i kurtki. Wzięłyśmy jeszcze pieska i wyszłyśmy.
Drogę do parku znam, więc nie było problemu z trafieniem tam.
- No biegnij się bawić. - powiedziałam a ona pobiegła w stronę placu zabaw.
Usiadłam na ławce i odpięłam smycz mojego pieska. Wyjęłam z kieszeni słuchawki i zaczęłam je rozplątywać. Kilka minut męczyłam się z tym kabelkiem po czym podłączyłam go do telefonu. Odszukałam jeszcze wzrokiem malutką. Bawiła się sama. Zupełnie jak ja gdy byłam mniejsza. Założyłam słuchawki, zamknęłam oczy i włączyłam muzykę. Wsłuchałam się w piękne dźwięki. Kocham słuchać muzyki. Czuję się wtedy wolna. Czuję się sobą? Chyba tak. Trwałam tak błogo przez jakiś czas. Poczułam czyjeś ręce na karku i gwałtownie otworzyłam oczy.
- Cześć. - spojrzałam na osobę która przed chwilą mało nie przyprawiła mnie o zawał serca.
- Hej. Znowu się tutaj spotykamy. - powiedziałam.
- Przypadek? Nie sądzę. - odpowiedział mój rozmówca i delikatnie się uśmiechnął.
- Czyli co? Śledzi mnie pan? - zapytałam przy czym uniosłam jedną brew.
- Nie. Ale może to po prostu przeznaczenie. A po za tym myślałem, że mówimy sobie po imieniu. - powiedział a uśmiech nie znikał z jego twarzy.
- Zapomniałam. Nie ważne. Co tutaj robisz?
- Spaceruję. A ty?
- Też. - odpowiedziałam po czym zapadła niezręczna cisza.
Siedziałam na tej ławce i nie bardzo wiedziałam co zrobić. Postanowiłam rzucić okiem na siostrę. Tym razem siedziała sobie z jakąś dziewczynką. Uśmiechnęłam się i zerknęłam na ekran mojego telefonu. Zaczęłam przyglądać się otoczeniu. Zadygotałam.

- Zimno ci? - zapytał Ashley spoglądając na mnie. W jego oczach widać było nutkę troski?
- Troszkę. - powiedziałam przez zaciśnięte zęby. - Chyba będę się zbierać. - powiedziałam po czym zawołałam siostrę i psa. Ashley zdecydował, że mnie odprowadzi. Całą drogę milczeliśmy. Gdy tylko otworzyłam drzwi do domu moja siostra wbiegła do środka razem z Tequilą. Miałam zrobić to samo, ale przypomniałam sobie o uroczym basiście, który mnie odprowadzał.
- Skoro już tu jesteś to może wejdziesz do środka? - zapytałam spuszczając głowę i delikatnie na niego zerkając. Uśmiechnął się, więc uznałam to za tak i uchyliłam szerzej drzwi.
Weszłam i zdjęłam kurtkę po czym wrzuciłam ją do wielkiej szafy. Zabrałam kurtkę mojego gościa i powiesiłam na wieszaku stojącym obok. Chwyciłam go za nadgarstek i pociągnęłam w stronę schodów. Zaprowadziłam go do pokoju.
- Zaczekaj tu chwilę. Zaraz wrócę. Rozgość się, czy coś.. - westchnęłam po czym wyszłam.
Poszłam do kuchni i przygotowałam dwa kubki z herbatą. Zabrałam je i poszłam do góry.
- Może obejrzymy jakiś film? - zapytałam odstawiając herbatę na szafkę. Wyjęłam laptopa i postawiłam na stoliku znajdującym się na przeciwko mojego łóżka. Podałam jeden z kubków Ashley'owi a drugi wzięłam dla siebie.
- Co oglądamy? - zapytałam, gdy odłożyłam kubek i podeszłam do laptopa.
- Nie wiem. Ty wybierz. - odpowiedział i uśmiechnął się.
Wywróciłam oczami i wstukałam tytuł na klawiaturze. Włączyłam komedię i wróciłam na łóżko.
Film był dobry. Oczywiście nie obeszło się bez śmiechu i Ashley sporo się wygłupiał. Dawno się tyle nie śmiałam. Od kiedy dowiedziałam się, że rodzice się rozwodzą w ogóle się mało uśmiechałam.

Drzwi zaskrzypiały i uchyliły się. Stała w nich moja mama.
- Hej. To jest Ashley. - pokazałam na mojego gościa.
- Dobrze. Nie siedźcie za długo. - uśmiechnęła się po czym wyszła.
Ashley spojrzał na ekran swojego iPhone'a.
- Będę się zbierać. - powiedział podnosząc się z łóżka.
Również wstałam i odprowadziłam go do drzwi. Przytulił mnie na pożegnanie i szepnął ciche "do zobaczenia", po czym poszedł.


Witajcie. Pamiętacie mnie jeszcze? ;-; Dawno nie pisałam i no ten, wypadłam z wprawy. Wyszło trochę przydługo i nudno i ogólnie miało być inaczej. ;-; Mam kilka wizji na dalsza akcję, szczyptę weny, więc może następnego rozdziału nie będę pisać aż tak długo, a przynajmniej mam taką nadzieję..

W końcu zebrałam się w sobie i jakoś minimalnie zapełniłam kartę z bohaterami. Wrzuciłam zdjęcia i krótkie, chaotyczne opisy. c: 
Do następnego! ;3

7 komentarzy:

  1. W końcu przeczytałam bloga i muszę przyznać, że podoba mi się.
    Rozdział świetny ^^
    Czekam i życzę weny ;3

    OdpowiedzUsuń
  2. Yay, jest rozdział :D
    Podoba mi się, ale kim byłabym ja, gdybym nie zaczęła się czepiać o bzdury? Nie wiem, może to ja jestem dziwna, ale raczej nie wpuściłabym mężczyzny do domu znając go tak krótko ;) NO ALE NIE WIEM, MOŻE GŁÓWNA BOHATERKA JEST ODWAŻNIEJSZA. XD
    No nic, powodzeniu w pisaniu następnego, a ja lecę obczaić bohaterów c:

    OdpowiedzUsuń
  3. świetny rozdział, czuję ze cos między nimi zaiskrzyło xD
    fajnie piszesz, więc rób to dalej, bo masz talent i cudnie dobierasz słowa :3
    weny!
    i zapraszam do mnie, jeśli masz ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Super <3
    Czekam na nexta :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Wow :D piszesz w taki sposób ze aż chce się czytać :)
    Zapraszam na bloga mojej bff: http://perfectweaponcocostory.blogspot.com/?m=1 :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Pamietamy <3 i wow..ten rozdział jest super.. zycze weny i szybkiego pisania kolejnego rozdziału <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Yey, bardzo ładnie napisane arcydzieło =)
    Wabię wszystkich do mnie http://przegranawojnabvb.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń